Tak to już w życiu jest, że to czego akurat nie mamy (i z różnych względów mieć nie możemy), a czego jednocześnie bardzo pragniemy staje się naszą obsesją.
To, że nie mogę zajść w ciążę powoduje u mnie miliony mniejszych lub większych paranoi, z którymi często nie potrafię sobie poradzić.
Obsesja nr. 1: testy ciążowe.
Znam je wszystkie. Strumieniowe, płytkowe. Polskie, zagraniczne. Orientuję się w ich cenach, rozpoznaję firmy. Zrobiłam ich dziesiątki. Moja umęczona psychika nie daje sobie wytłumaczyć, że to, że okres spóźnia mi się dwa tygodnie nie oznacza bynajmniej, że jestem wreszcie w ciąży. No i kupuję je namiętnie, wierząc, że tym razem test pokaże dwie kreski, chociaż moja podświadomość bije na alarm:
"MASZ PCO WARIATKO. DLATEGO CI SIĘ SPÓŹNIA"
I znowu płaczę nad jedną kreską. I znowu jak lunatyczka widzę cień tej upragnionej drugiej, chociaż oczywiście jej tam nie ma. I jeszcze raz po kilkunastu minutach wyciągam test z kosza na śmieci, bo może się coś zmieniło...
Witaj. Trafilam na Twoj blog przypadkiem... szukajac informacji na temat PCO. troche jestem troche "w czarnej dupie" bo moja pani dr tylko mi wypisala skierowanie do kliniki leczenia nieplodnosci i mruknela, ze to zespol policystycznych jajnikow i nie wiem co robić??!?!? co mnie czeka? jakie badania powinnam zrobić? przyznam szczerze,ze nie stac mnie teraz na prywatna klinike :(
OdpowiedzUsuńWitaj!
OdpowiedzUsuńNa jakiej podstawie lekarka stwierdziła u ciebie PCO? Zrobiła Ci USG? Badania krwi (progesteron, testosteron, prolaktyna)? Bo jeśli nie, to bardzo dziwne stwierdzenie. Proponuję zacząć od dobrego ginekologa (albo ginekologa-endokrynologa). To On powinien zlecić jakie badania masz zrobić. Ja leczę się prywatnie. Mój lekarz faktycznie stwierdził, że być może czeka mnie wizyta w klinice leczenia niepłodności, ale dopiero po 4 nieudanych cyklach leczenia które on mi proponuje. Jeśli twoja lekarka jedynie "mruknęła", że masz PCO, ale bez wyników badan to być może wcale go nie masz..Mój poprzedni lekarz również "leczył" mnie bez kompletu badań, nie informując mnie o niczym, ciężko było cokolwiek z niego wyciągnąć a ja naiwna chodziłam do niego bo miał dobrą opinię "na mieście". Efekt był taki, że w ciążę nie zaszłam, a katowałam swój organizm lekami z zupełnie innej bajki..